|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Grupy i fora
Magazyny, pisma, katalogi
Sklepy rowerowe
Testowy
Ulubione blogi różne
Ulubione strony
Wydarzenia
Wyprawy i wycieczki
Add to Technorati Favorites
|
Subiektywne spojrzenie na rowery, wycieczki, sprzęt.. i takie tam
sobota, 04 kwietnia 2009
Ćwiczenia w terenie
Dzisiaj ok godz. 14 rozpoczeliśmy pierwsze w tym roku ćwiczenia w terenia. W programie było m.in. prowadzenie bicykla jedną reką, jazda na wprost, parkowanie pod mcdonaldem na młocinach a w drugiej cześci dnia nieco bardziej zaawansowe ewolucje jak: jazda z górki bez kręcenia korbą oraz lekki skręt w prawo i lewo. Uff, cieżko było, jutro cd. manewrów w terenie zabudowanym i mniej zabudowanym. Sezon rowerowy 2009 uważam za otwarty;-)) Ce
poniedziałek, 01 września 2008
Nad Zegrzem
A... bo o tym urlopie to dlugo by opowiadać. Już się przeterminował. Za trasą nad Zegrze kolega Erwin lobbował już od dawna. Tymczasem pomykaliśmy z Ce regularnie trasą do Powsina, której każdy nie tylko kilometr, ale i metr znamy zbyt dobrze, ewentualnie ślimaczyliśmy się do Lasu Młocińskiego, tak tylko... po powietrze. No... od czasu do czasu ekstra wypad do Puszczy Kampinoskiej lub inne takie szaleństwa. Ale wreszcie nadszedł ten dzień. :-) Ruszyliśmy leniwe pupy, włączyliśmy kompa i wytyczyliśmy trasę Żoliborz - Zegrze. W sumie to całkiem blisko się okazalo być. W obie strony w porywach do 50 km (jeśli zrobilibyśmy jakiś objazd). Od tamtej niedzieli jest to moja osobiście ulubiona trasa, którą przemierzamy zamiast trasy do Powsina (z żoliborza odległość jest bardzo podobna). Którędy to: Ruszając ze stacji Metro Marymont, ulicą Potocką zjechaliśmy na Kępę Potocką. Stamtąd ścieżką rowerową podążyliśmy ku wielkiemu i strasznemu mostu ;-) Grota - Roweckiego. Absolutnie nieprzyjaznemu rowerzystom i pieszym. Przyznam, że gdyby nie obecność Ce... bałabym się jechać. Mostem należy jechać lewą stroną. My wchodzimy na most przy stacji Neste, przy trasie - Wybrzeże Gdyńskie - potem prosto przed siebie w kierunku Żerania. Zaraz za Wisłą z mostu poboczem opada sobie nielegalna ścieżka, jeszcze przed ślimakami zjazdowymi. Tą ścieżką, przy boisku, dojeżdżamy do skrzyżownia - tutaj w miejscu, gdzie kończy się ulica Jagiellońska, zaczyna Modlińska, obok centrum Auchan, skręcamy w ulicę Elektronową (prostopadłą do Jagiellońsko-Modlińskiej, przejazd pod wiaduktem). Jedziemy do końca ulicy Elektronowej, docierając do torów kolejowych . Trzeba przejechać przez tory, aby dostać się do ulicy biegnącej środkiem, pośród torów. Jest to stara i mało używana droga PKP. Wreszcie można się rozpędzić... Jedziemy nią cały czas aż do trasy głównej na Nieporęt (przy Cargo Sped m.in). Przekroczywszy trasę (jest to ul. Marywilska), po kocich łbach wjeżdżamy wreszcie na szlak rowerowy nad Zegrze (ul. Proletariatczyków). Na szczęście jest tabliczka. Szlak biegnie prawie cały czas wzdłuż Kanału Żerańskiego. W pewnym momencie wyjeżdża się na ulicę (Białołęcka), ale i tak wtedy warto jechać po prostu przed siebie, na nosa, dojeżdża się do pętli 104, cały czas główną drogą i znowu wpadamy na szlak rowerowy do Nieporętu (nadal jest to ul. Białołęcka, jak wynika z mapy). Szlak po prawej stronie Kanału, w kierunku Zegrza kończy się dość niespodziewanie podjazdem na mostek, na Kanale. W tym miejscu należy przenieść się na lewą strone Kanału. I prosto przed siebie, po ok 13 km. docieramy do Nieporętu. Szlak kończy się przy torach kolejowych. Przejeżdżamy pod nimi, tam już kurzą się samochody na ul. Zegrzyńskiej. Wybieramy kierunek na Białobrzegi, przy stacji benzynowej skręcamy w lewo (Aleja Wojska Polskiego). Wreszcie... Port Pilawa i ... ryby! Miętus z frytkami i surówką... solidnie zasłużony :-) Lub coś moze innego? Wybór jest spory. Trasa długości: 24 km w jedną stronę wg licznika, Czas: 1 h 10 minut (osiągnięty wczoraj) Średnia prędkość: 19 km/ha (sporo ludzi :(() Prędkość maksymalna: 42 km/h czas oczekiwania na rybę: 25 minut Smak: bezcenny, ponadczasowy.
środa, 23 lipca 2008
Urlop 2008 - Lubawka
Wytęskniony, ale krótki urlop był... i szybko się "zmył". W wakacje 2008 zawitaliśmy z Ce do Lubawki, w pięknych Sudetach. Miasteczko lezy na granicy polsko-czeskiej.
poniedziałek, 09 czerwca 2008
Cudeńko
Znalezisko stoi w sklepie rowerowym na wystawie sklepu rowerowego w Warszawie (ul. Krasińskiego, skrzyżowanie z Popiełuszki):
Wieksze obrazki można sobie oblukać tutaj
niedziela, 08 czerwca 2008
Kiedy szlachetne cztery
... litery bolą, człek zaczyna rozglądać się za jakimś siodełkiem. No więc siodełka osobiście dzielę na kanapy i nie-kanapy, czyli zaczynając od tych szerokich: siodełka do rowerów holenderskich, trekingowych w kierunku wąskich MTB i szosowych. Szerokie siodła, ot np.: takie
ku takim kosmicznym deseczkom:
Wbrew pozorom takie siodełko może być bardzo wygodne - potrzebne są po prostu dobre spodenki ROWEROWE grubym wkładem - 'pampersem' - dzięki którym jazda jest wyjątkowo przyjemna.
poniedziałek, 07 kwietnia 2008
Lans też ma swoje granice :/
W pewnym dość znanym warszawskiem sklepie rowerowym kupowałam stojak - konkretnie w ostatnią sobotę. Musiałam dość długo czekać, ponieważ cała obsługa sklepu skupiła się przy kasie, zafascynowana... czym? Sumą, jaką nabijali. Kleint kupił rower... ale jakie rower... o ten: A tutaj Scott Scale LTD 2008 na stronie producenta . Cena katalogowa wynosi prawie 23 tysiace PLN. Zapewne taki rower sprzedaje się raz na sezon, może dwa razy... Tyle, że to nawet nie jest rower na pełnym zawieszeniu... Pana, który rower kupił, na pewno na niego stać (choć nie stać na takie rowery bardzo wielu zawodników), szkoda tylko, że obsługa sklepu nie uprzedziła go, że karbon użyty do produkcji ramy i bardzo wielu innych elementów w tym rowerze, jest wytrzymały na przeciążenia, ale jednocześnie paradoksalnie bardzo kruchy, pęknie nawet od uderzenia większym kamieniem. Oczywiście dyrektorowi z zawodu (lub komuś o takim stanowisku) nie wypada jeździć na czymś tańszym, jednak mam cały czas takie przekonanie, że pan "rozgotowana kluseczka" o wadze ok. 90 kilo, o nóżkach równie białych, jak siodedło Selle Italy będzie wygladał po prostu śmiesznie. Myślę też sobie, że sprzedawcy powinni chyba uwzględnić jego wagę, bo maksymalna waga zawodnika jeżdżacego na karbonowym, leciutkim rowerze nie powinna przekraczać 80 kg (jeśli mnie pamięć nie myli :/) Lans ma swoje granice, nieco tańszy rower, chociażby z dwoma amorami (O i dla lansu FOXy lub nawet DT Swiss!), ale po prostu rozsądnie "dobrany" do osoby świadczyłby dużo bardziej na korzyść...
sobota, 05 kwietnia 2008
Kupiłam stojak
Od dzisiaj rower nie bedzie się już pętał po mieszkaniu, kupiła stojak... o taki :
Na zdjęciu widać stojak Ce i jego rower... mocno zakurzony... ;-)
piątek, 04 kwietnia 2008
Po przerwie 2:0
Błe... obrosłam tłuszczykiem przez zimę, rower kurzył się na strychu u rodziców, rower Ce stał grzecznie u nas w mieszkaniu i tylko mruczał z cicha na kurz, którym się pokrywał.
piątek, 04 stycznia 2008
środa, 05 grudnia 2007
|